Teksty

Obrona Śląska

Grzegorz Bębnik

Prócz regularnych jednostek Wojska Polskiego, Straży Granicznej oraz policji w województwie śląskim powołano do życia również ochotnicze formacje spośród miejscowej ludności cywilnej. Wyodrębnić można trzy wyraźne człony tej „samoobrony cywilnej”, z których pierwszym i najważniejszym, przez to zaś przysłaniającym nieco dwa pozostałe będą zmilitaryzowane i uzbrojone oddziały tworzone najczęściej spośród byłych powstańców śląskich; w ostatnim czasie zwykło się określać je nazwą Ochotnicze Oddziały Powstańcze (OOP). Ich członkowie, wspierając formacje regularne wykonywali najczęściej na równi z nimi zadania bojowe. Podlegali również wojskowej dyscyplinie, stąd też znacząca ich cześć wycofała się z województwa śląskiego wraz z oddziałami Armii „Kraków”. Prócz nich powołana została Straż Obywatelska, mająca w pierwotnym zamyśle współdziałać z policją w utrzymywaniu porządku publicznego, czy zgoła ją w tym wyręczać; wreszcie trzecim elementem owej samoobrony były formacje powołane już do zadań ściśle pomocniczych – służby łącznościowej, kurierskiej, obserwacyjno-alarmowej czy medycznej. Te zwłaszcza dziedziny stanowiły domenę działalności śląskich harcerek i harcerzy, działających w ramach powołanego do życia już 10 maja 1939 r. Pogotowia Harcerzy. Nadmienić trzeba, że jak też członków innych organizacji młodzieżowych, by wymienić tylko Przysposobienie Wojskowe czy Oddziały Młodzieży Powstańczej (tzw. ompiacy). Rzecz oczywista, nie dopuszczano nawet do siebie myśli, by te złożone z najmłodszych i pozbawionych zwykle elementarnego przeszkolenia wojskowego formacje brały udział w walkach na równi z żołnierzami czy powstańcami. Sytuacje takie wymusił jednak niespodziewany raczej rozwój wojennych wypadków.
Już 1 września podczas walk z zajmującym kopalnię „Michał” na terenie obecnych Siemianowic oddziałem niemieckiego Freikorpsu zginął harcerz Ryszard Kot z Michałkowic. Najprawdopodobniej był on pierwszym śląskim harcerzem, który zginął biorąc czynny udział w walkach. Inny harcerz, Aleksander Drapella, pełniący rankiem 1 września dyżur na posterunku obserwacyjnym na katowickim „drapaczu chmur” przy ul. Żwirki i Wigury ogłosił miastu pierwszy w tej wojnie alarm przeciwlotniczy, zauważywszy Stukasy zmierzające nad lotnisko na katowickim Muchowcu.
W nocy z 2 na 3 września, wskutek niepomyślnego rozwoju wypadków na skrzydłach „śląskiego frontu” broniące województwa oddziały rozpoczęły odwrót. Wraz z nimi na wschód, w kierunku Krakowa odchodziły oddziały powstańcze oraz starsi wiekiem członkowie innych formacji pomocniczych; młodsi otrzymali polecenie udania się do domów. Nie wszyscy jednak zdecydowali się je wykonać; wielu powstańców i harcerzy, nie zdając sobie być może sprawy z powagi sytuacji, wolało również pozostać na Śląsku. Często dodatkowym motywem była tu przemożną chęć walki, a do jakiejś części pozostałych w Katowicach, Chorzowie czy innych miejscowościach członków pomocniczych formacji rozkaz o odwrocie najzwyczajniej nie dotarł. Przede wszystkim jednak walki, jakie wybuchały przy okazji zajmowania przez oddziały Wehrmachtu kolejnych obszarów województwa śląskiego były dziełem tych najbardziej zdeterminowanych, zdecydowanych stawić opór bez względu na konsekwencje.
Najbardziej znane są walki, toczone 3 i 4 września w Katowicach. O ile w pierwszym dniu rozproszone oddziały samoobrony toczyły walki na ogół z niemieckimi formacjami dywersyjnymi, o tyle 4 września starły się z podążającą na miasto niemiecką 239. dywizją piechoty oraz formacjami Grenzschutzu. Widownią walk stały się zarówno peryferyjne dzielnice – Ligota czy Brynów – jak i ścisłe centrum miasta. Mniej lub bardziej zaciekłe starcia miały miejsce między innymi pod Domem Powstańca przy ul. Moniuszki, w Parku Kościuszki (także wokół znajdującej się tam wieży spadochronowej), wokół kościoła ewangelicko-unijnego przy ul. Warszawskiej, na placu Wolności, w kamienicach wokół rynku… Specyficzny charakter tych walk, toczonych w silnie zurbanizowanym otoczeniu sprawił, że niemieckie dowództwo sprowadzić musiało skoszarowane jednostki policji z niemieckiego wówczas Zabrza czy Bytomia, lepiej przystosowane do walk w miejskim środowisku.
Opór stawiany niemieckim oddziałom zaowocował okrutnymi pacyfikacjami, w których wyróżniły się zwłaszcza niemieckie formacje nieregularne oraz przybyłe w ślad za Wehrmachtem grupy operacyjne policji bezpieczeństwa. W Katowicach egzekucje osób podejrzanych o udział w formacjach samoobrony czy tylko niechęć do niemieckości miały miejsce często po prostu na ulicach czy w zaimprowizowanych więzieniach, jak na przykład w piwnicach hotelu „Christliches Hospiz”. Miejscem kaźni stało się zwłaszcza podwórze kamienicy przy ówczesnej ulicy Zamkowej (dziś aleja Wojciecha Korfantego), później zaś lasy wokół pobliskich dzielnic – Panewnik i Ligoty. Do dziś wielu miejsc pochówku nie udało się odszukać.

Aresztowani Polacy, prowadzeni ulicą 3 Maja. Na pierwszym planie Edmund Baranowski, za nim Władysław Pierończyk, jako trzeci idzie Leon Łukaszewski. Ze zbiorów Oddziału IPN w Katowicach
Aresztowani Polacy, prowadzeni ulicą 3 Maja. Na pierwszym planie Edmund Baranowski, za nim Władysław Pierończyk, jako trzeci idzie Leon Łukaszewski. Ze zbiorów Oddziału IPN w Katowicach
Ta sama grupa, widziana z innej strony. Na czele Nikodem Renc, za nim Edmund Baranowski, Władysław Pierończyk oraz Leon Łukaszewski. Zwraca uwagę obecność freikorzysty w polskim hełmie wojskowym wz. 31.Ze zbiorów Oddziału IPN w Katowicach
Ta sama grupa, widziana z innej strony. Na czele Nikodem Renc, za nim Edmund Baranowski, Władysław Pierończyk oraz Leon Łukaszewski. Zwraca uwagę obecność freikorzysty w polskim hełmie wojskowym wz. 31.Ze zbiorów Oddziału IPN w Katowicach
Ta sama grupa widziana z góry. Zdjęcie wykonano z okna jednej z kamienic przy ulicy Warszawskiej. Ze zbiorów Grzegorza Grześkowiaka
Ta sama grupa widziana z góry. Zdjęcie wykonano z okna jednej z kamienic przy ulicy Warszawskiej. Ze zbiorów Grzegorza Grześkowiaka
Składanie wydobytych zwłok do trumny. Ze zbiorów Karola Gierlotki
Składanie wydobytych zwłok do trumny. Ze zbiorów Karola Gierlotki
Ekshumacje w lasach panewnickich we wrześniu 1947 r. Ze zbiorów Karola Gierlotki
Ekshumacje w lasach panewnickich we wrześniu 1947 r. Ze zbiorów Karola Gierlotki
A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego